środa, 20 maja 2015

Badanie w trakcie którego oczy wychodzą Ci na wierzch - czyli ...

Proszę usiąść wygodnie, wyprostować plecy, pochylić się i włożyć ustnik do buzi ... a teraz nabrać głęboko powietrze i dmuchnąć mocno!! - jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze 4 sekundy, jeszcze dwie, jeszcze dwie, jeszcze dwie!! ... ooo wystarczy, proszę wyjąć z buźki aparat i chwilkę odpocząć, zaraz będzie powtórka.

To nie jest żaden scenariusz do filmu, lecz prawdziwe realia mojego dzisiejszego badania spirometrycznego ... owe powtórzyło się trzykrotnie w ciągu około 20-25 minut.
Jakie wrażenia?, no cóż dmuchając tak w tą rurkę, już w chwili kiedy
''miła i przyznam że atrakcyjna Pani, z którą z przyjemnością umówił bym się na kawę'', powiedziała drugi raz słowo ''jeszcze'' to ja właśnie nie jeszcze, a już miałem dość - gałki oczne wypływały mi z oczodołów niczym, strumień rwącej rzeki, a kolor buzi stawał się coraz to bardziej purpurowy a może i siny niczym, porządne stłuczenie w kolanie w czasie kraksy rowerowej.
Może i badanie nie groźne, ale mnie się nie podobało ... tym bardziej gdy po wejściu do gabinetu, ujrzałem siedzącego obok Pana który również walczył z tą że maszyną - Pani która badała tego pacjenta, musiała stanąć za tym Panem i przytrzymać mu głowę a nawet zatkać uszy, ale dlaczego akurat uszy, tego nie wiem ... może od tego wysiłku spowodowanego długim dmuchaniem w ustnik, ''który był nakładką na wysięgnik, będący pozostałą częścią średniej wielkości maszyny'', facet wkładał w to tyle wysiłku że mózg a może i ciśnienie wyskakiwało mu z uszu.
Jeżeli chodzi o mnie, już jest po wszystkim a wyniki badania zostaną dołączone do kartoteki, którą to będę mieć okazję potrzymać przez chwilę w dłoni w trakcie drugiej w moim życiu wizyty u Pulmonologa.
Wszystkim wam życzę zdrowia, i abyście nie musieli przechodzić dziwnych oraz niewygodnych dla siebie badań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz