niedziela, 24 maja 2015

Mam takie chwile w których kompletnie mi się nie chce.

Z pewnością każdy z was miał tak choć raz w swojej życiowej karierze, kiedy to ogarnia człowieka taka leniwa bezradność że najchętniej nie wychodziłby z łóżka, a nawet nie mrugnął okiem.
Nie wiem czy to ostatnio ta pogoda tak na mnie działa - czy może przechodzę męską menopauzę :) ''yyy'' ... a czy w ogóle jest coś takiego?
Choć przyznam że ostatnio ta pogoda zmienną jest, niczym Kobieta która co chwila zmienia zdanie lub swój nastrój z
anioła w diablice.

Co się wówczas ze mną dzieje?, mogę przespać całą noc grzecznie jak dziecko, a gdy nadchodzi poranek i pora mi podnieść swoje cztery litery ... wówczas, chwytam na chwile w dłoń smartfon, spoglądam w niego aby dostrzec w nim cyfry które powiedzą mi która to godzina, po czym odkładam go tam gdzie jego miejsce za każdym razem gdy witam się z poduszką, czyli obok niej i odwracam się w drugą stronę plecami, niczym facet który złapał foszka na swoją partnerkę.
Mogę tak wówczas leżeć i leżeć bez końca, ''A wara jak mi ktoś telefonem lub domofonem zadzwoni!!'', zdarza się że zasypiam ponownie i nawet nie wiem kiedy, lub po prostu leżę jak placek na rozgrzanej patelni z przymkniętymi oczyma i myślę o niczym ''No dobrze, czasami pomyślę sobie nawet o czymś miłym i przyjemnym''.
Kiedy już w jakiś cudowny sposób, zwlekę się z przysłowiowego wyra, moje nogi które są jeszcze jak z gumy doniosą mnie do łazienki ... szkoda że zaraz nad zlewem mam spore lustro, piszę tak dlatego ponieważ właśnie w tamtych momentach wyglądam jakby mnie ktoś z pralki wyjął zaraz po podwójnym odwirowaniu.
Powiem wam że kiedyś mój kumpel puścił tekst który mnie dosłownie rozbroił, podszedł do mnie w chwili gdy rozmawiałem z koleżankami i powiedział tą oto wiązankę słów ''Żyć mi się nie chce, stać mi się nie chce, mrugać oczyma mi się nie chce, chcieć mi się nie chce, oddychać mi się nie chce'', już nie będę wam opisywać naszej reakcji w momencie kiedy to usłyszeliśmy, ale powiem wam że właśnie w tamtej chwili gdy tak stoję przed tym zlewem, spoglądając w lustro i widzę swoją zmiętoloną facjatę, to zaraz kojarzę słowa kolegi z moją osobą w tej jednej chwili, zanim to nie doprowadzę się do porządku.
Kiedy udaje mi się już jakoś ogarnąć, ten słaby dzień jeszcze się dla mnie nie kończy co najgorsze dopiero się zaczął, i nie ważne że jest na przykład dwunasta w południe a może i nawet później - jeszcze jakiś nie chciany telefon od upierdliwego kumpla, który wymyślił sobie że dzisiaj do mnie wpadnie.
''Nooo już uważaj, Ty wpadniesz ale z kochanką albo w dziurę, bo zapomnij że do mnie'' dzisiaj będę świnią dla kolegi i grzecznie mu odmówię, a w myślach powiem ''Bujaj się facet''.
Idę do kuchni ''Dobrze wiecie po co'', wstawić wodę i zasypać szklankę moją ulubioną waniliową Cappuccino ... debilem jestem!!, kiedyś ten ukochany wodnisty zmieszany z mlekiem napój wypłucze mi wnętrzności albo zje wątrobę, popsuje żołądek.
Otwieram szafkę, cooo!! nie ma chleba?, dzisiaj mam swój słaby dzień, nigdzie nie wychodzę, jestem gotowy nawet wyjeść margarynę z pudełka ale nochala nie wychyle nawet przez dziurkę od klucza.
Z tą margaryną to w sumie was bujam, toć nie zjadłbym dziadostwa za chiny a może i Japonię - ale mam na to sposób, idę do drugiej szafy znajdującej się w przedpokoju i wyciągam z niej jeden ze słoików z pulpetami zalewany sosem (sztuczne gie, które kupuje w osiedlowym markecie, nie jedzcie tego, kupiłem to awaryjnie), wracam do kuchni bo woda się już gotuje, a to oznacza że już za chwilkę będę mógł ''zalać'' moją miłość ... wodą :) i czerpać przyjemność z delektowania się jej ''aromatem oraz smakiem''
W jednej chwili to co było w słoiku, to chemiczne zło które już za kilka minut będzie pustoszyć mój organizm, ląduje w garnku ... odpalam płomień ''Szybciej'' myślę sobie, jestem głodny jak diabli - na chwile odwracam uwagę od podgrzewającego się śniadanio - obiadu, aby zanurzyć usta w jej wnętrzu i poczuć ten słodki smak ponoć włoskiej kawy.
OK już gotowe, można zacząć się truć mam prawo, przecież dzisiaj to nie jest mój dzień, lecz mimo że jest gorszy od poprzednich nigdy nie zapominam aby wykonać telefon do mojej przyjaciółki Żanety - chce choć chwilkę z nią porozmawiać i przede wszystkim zapytać się o jej dzisiejsze samopoczucie oraz zdrowie, muszę to zrobić, czuję taką wewnętrzną potrzebę a poza tym ona na to zasługuje.
Wiem że mój posiłek teraz oddali się nie co w czasie, ale to nie ważne lubię poświęcić uwagę Żanecie - ma taki milutki i delikatny głos.
Zakończyliśmy rozmowę, teraz mogę zająć się swoim dzisiejszym lenistwem ''Nie, nie mam zamiaru go dzisiaj zwalczyć, toć wy też tak od czasu do czasu macie, nie wykręcajcie się i nie sprzeciwiajcie''
Wkładam to coś na talerz, udaje się do pokoju obok ... siadam na kanapę ''Nie to nie tu, tym razem jest mi cholernie nie wygodnie'' siadam do stołu jak człowiek, macham łyżeczką góra, dół, góra, dół ... nawet to dobre myślę sobie, ale gdy spojrzałem w chwili zakupu na obwolutę i ujrzałem te związki chemiczne oraz ulepszacze smaku - to dziwi mnie, moja mam nadzieję chwilowa głupota co ja widzę a raczej czuje w tym smaku że tak się tym podniecam.
Wiem że to troszkę tak nie pasuje, ale na szczęście mam obok talerza stać mój kubek z Cappuccino a więc popijam co chwila nią, aby dopiąć swego w tym posiłkowym podnieceniu, którego celem jest dopieścić do granic wytrzymałości wszystkie swoje kubki smakowe.
Ale jak to ze wszystkim bywa ... co dobre szybko się kończy i to samo nie ominęło mnie, ostatni łyk kawy, ostania łyżka chemicznej trucizny i czas na to, aby odnieść wszystko do zlewu w kuchni i pomyć po sobie, ponieważ nie mam zwyczaju hodowania w zlewie garnków, talerzy i wszystkiego co z tym związane z całego dnia.
Pewne czynności związane z moim popołudniowym porankiem mam już za sobą, idę do pokoju snów - włączam telewizor i siadam na sofie udając że to co jest w nim emitowane interesuje mnie choć troszkę ''Zaraz, zaraz przecież ja to już widziałem tydzień, 2 a nawet miesiąc temu'', ale czemu się dziwić przecież w tej telewizji oprócz powtórek, nic innego nie nadają a i jeszcze jakiś dziwny abonament karzą mi płacić, a przecież ja ich do swojego telewizora nie zapraszałem ''Niech spadają na szafot, odpalam dysk twardy'', podłączony do mojego skromnego LED firmy Samsung (wooow ale reklama!!), w końcu teraz obejrzę coś co w telewizji wyemitują za 10 lat jako super hit i w dodatku nowość.
Mam do wyboru zestaw kilkuset teledysków, albo filmy w połączeniu z serialami ... a jednak decyzja zapadła muszę obejrzeć kolejne odcinki ''Pamiętniki wampirów'' jeszcze nie widziałem tego serialu mimo iż inni namawiali mnie już dawno abym go obejrzał, ja odkładałem tą decyzję aż do w zeszłego tygodnia i w sumie żałuje ponieważ serial jest niczego sobie.
Mijają kolejne odcinki, a ja odczuwam nieodpartą chęć wciśnięcia czegoś pomiędzy zęby a język - oczyma wyobraźni siedząc jeszcze na wygodnej sofie krążę po kuchni, wyobrażając sobie a jednocześnie przedstawiając obrazy tego co mogę ale nie muszę znaleźć w lodówce bądź w tej szafce wiszącej po drugiej stronie na ścianie w kuchni ''Ooo jest, mam znalazłem, w brzegu szafki wciśnięte małe opakowanie kukurydzy'', jeśli nie wmówiłem sobie w myślach a zarazem oczyma mojej kolorowej wyobraźni to jeszcze powinien tam być, długo się nie zastanawiając pauzuje film, zrywam się z siedziska i wędruje na mały spacer do kuchni (i nikt mi teraz nie powie że nie byłem choć na krótkim spacerku), otwieram drzwiczki szafki z rozmachem ale zarazem z odrobiną niepewności ''Hurraa, jest, będzie popcorn oraz okazja do tego aby się po wkurzać tymi łuskami które wrzynają się w dziąsła w trakcie jedzenia amerykańskiego przysmaku'', no ale nic, nie zważając na być może późniejsze rezultaty którymi będą szorowanie szczoteczką zębów aby coś wydobyć, decyduje się na przygotowanie zagrychy do mojego serialowego seansu.
Przygotowuje garnek z olejem, zasypuje jego dno żółtymi zębami i podłączam płomień ... zaczyna się strzelanina rodem w westernie ''pyk, pyk, bam, bam, bum, bum!!'', trwa to dłuższą chwile ale dzięki temu, już za około 5 minut, będę mógł miażdżyć coś swoimi zębami, mając okazję jednocześnie doświadczyć ich niszczycielskiej potęgi nad rzeczami znacznie kruchymi niż skała.
Dobra toć nie będę opisywać wam jak wysypuje wszystko na miskę, delikatnie sole, myje garnek i zasuwam do pokoju ''No .. w zasadzie to w tej chwili, już to tak jakby zrobiłem'', wracam do pokoju w którym czeka na mnie, telewizor oraz serial który łaskawie owy TV postanowił mi wyemitować.
Siadam na tych giętkich sprężynach, wzrokiem rzucam spojrzenie na godzinę ''Co, już osiemnasta!!'', ale żem popłynął z tym dzisiejszym dniem, niczym z finansowym długiem u dilera woreczków z pewną zawartością.
Nie zdążyłem myślami odbiec od tego chemicznego obiadu, a tu już zbliża się dużymi krokami pora na kolację - ale nie szkodzi, ważne że ten leniwy dzień szybko mi zleci ... siedzę tak i siedzę, odcinek szósty, siódmy, dwunasty, piętnasty ''Dość na dzisiaj, myślę sobie, późno już a za oknem ciemnia, niczym w pokoju w którym wywołuje się klisze''.
Wyłączam wszystko, pomykam szybkim krokiem do łazienki, zrzucam z siebie kawałki pozszywanych ze sobą skrawków materiału i wskakuje pod prysznic ''Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień, trala, tralala, lala, lala, laaa'', dobra dość śpiewania w myślach, ''I o jakich czterdziestu latach śpiewasz, Ciebie to nie dotyczy, przynajmniej jeszcze przez cztery i pół roku'', wyskakuje ze szklanego naczynia, szybkie ruchy swoim nowym ręcznikiem, który zakupiłem w Pepco a którym pochwale się ale za pewne nie tu na blogu, lecz na swoim profilu w G+, ''No i po co to zrobiłeś, po jaką jasną ciasną to napisałeś, wydaje Ci się że kogoś to interesuje bo kupiłeś sobie piękny ciemno różowy ręcznik :) ? ''.
Teraz jest już dobrze, czuje się taki orzeźwiony i jak ja to mówię ''Kilogram lżejszy'', jeszcze tylko wciągnąć na siebie coś pachnącego i świeżego - wówczas można przejść do kolejnej czynności, wydobycia resztek gruzu z zębów, które zaległy po całym dniu delektowania się smakiem tego i owego, szybkie lecz ostrożne ruchy szczoteczką ''Fiu, fiu, ciach, ciach i gotowe'', można wracać do swojej małej fortecy znajdującej się tuż za ścianą, jeden z dwóch pokoi w jakimś sensie nowocześnie urządzonych.
Już w miarę późna godzina wieczorna, dobrze po dwudziestej drugiej ... chyba teraz jednak zdecyduje się włączyć telewizor jeszcze raz, aby odpalić swoje ulubione wideoklipy - chwila, chwila jeszcze tylko słuchawki na uszy aby nie przeszkadzać sąsiadom, i leżąc wygodnie w swoim cieplutkim łóżku można rozkoszować się muzyką, a gdy poczuje senność, wyłączę wszystko, skryje się pod pachnącą kołderką, i wtulony w poduszkę usnę z zamiarem ''nie nadzieją'', aby jutrzejszy dzień różnił się znacznie od tego który dla mnie już za kilka chwil się zakończy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz