poniedziałek, 25 maja 2015

O tym jak sprzedali mi bubla i nie tylko.

Niespełna kilka dni temu, obserwując osobiście swoje wpisy oraz to o czym piszę, stwierdziłem że nazwa bloga zupełnie nie pasuje do jego tematyki - a więc już niebawem muszę zmienić nazwę bloga a co za tym idzie, myślę również nad wykupieniem hostingu, który zapewni mi między innymi większą przestrzeń dyskową do dyspozycji.
Ale ja nie o tym pragnę dzisiaj napisać - otóż mimo swoich 35 lat, oraz wyobrażenia tego iż chyba nic już mnie nie zdziwi, zaskakuje mnie ludzka bezczelność oraz totalne świństwo ... uprzedzam iż to co dzisiaj napiszę
ma dwie strony czasowe, oddalona przeszłość oraz bardzo bliska a dokładnie ta która wydarzyła się wczoraj.

Lecz aby nie mieszać czytelnikom w głowach, zacznę od tej pierwszej - to było ładnych kilka lat temu, jeszcze żyła moja kochana mama ... PS: (pamiętajcie o Dniu Matki), wypatrzyłem na jednym z bardzo popularnych serwisów aukcyjnych ogłoszenie sprzedaży telefonu komórkowego, miałem wówczas trudne czasy finansowe i akurat pech chciał że telefon mi się tak popsuł że nie było sensu go naprawiać, postanowiłem więc że kupię pierwszy raz w życiu i jak się okazało zarazem ostatni, jakąś nie drogą używkę - nie pamiętam dokładnie jakiej marki był to telefon ale chyba Siemens, taki sobie prosty telefon za 50 zł, sprzedający mieszkał akurat w moim mieście a więc to była jedynie kwestia umówienia się w jakimś dogodnym dla każdego miejscu i sfinalizowania transakcji.
Nastąpił ten dzień, już nie wspominając o tym iż dzień wcześniej sprzedający zapewnił mnie że telefon jest w stanie idealnym, wszystko działa itp.
Umówiliśmy się dosłownie rzut kapeluszem od bloku w którym mieszkam z resztą do dzisiaj - wyszedłem z domu, idąc w kierunku marketu przed którym miał czekać właściciel mojej za chwilkę nowej lecz używanej zabawki ... dostrzegłem stojącego przed sklepem i czekającego na mnie Pana z którym dzień wcześniej omawiałem szczegóły transakcji jak i wczytywałem się w słowne zapewnienia idealnego działania telefonu.
Podszedłem do mojego kontrahenta, uścisnęliśmy sobie dłonie, i od razu przeszliśmy do rzeczy - ''Panie telefon działa, wszystko jest w porządku nie posiada żadnych ukrytych wad'', w zasadzie to chciałem telefon otworzyć i włożyć swoją kartę sim aby sprawdzić czy działa i na mojej, ale sprytny i zarazem jak się okazało cwany sprzedawca tak mną zakręcił w rozmowie, że w sumie jedynie tylko kątem oka widziałem gdy wyjmuje z tego telefonu swoją kartę sim, po tym gdy udowodnił mi że wszystko działa, zamknął klapkę i tak mnie zaczarował i zagadał że uwierzyłem w to co przecież przed chwilą widziałem, czyli że działa, wziąłem telefon i zapłaciłem.
Po kilku chwilach zaskoczył i zdziwił mnie jedynie fakt tego, że nagle owy Pan w taki szczególny sposób przyspieszył kroku - ja zdezorientowany a jednocześnie nabierający coraz to większych podejrzeń, postanowiłem że sprawdzę działanie telefonu na własnej karcie sim.
A więc otwieram klapkę telefonu, wyjmuje z wnętrza telefonu baterię, umieszczam w stacji kartę sim i składam wszystko w całość ... uruchamiam telefon i nagle nie wierzę informacja (Włóż proszę kartę sim), ''o co Ci chodzi?'' pomyślałem, toć włożyłem, ale aby za bardzo nie wpadać w panikę, powtórzyłem czynność jeszcze dwukrotnie - i co się okazało?, że telefon nie ma zdjętej blokady simlock, mimo iż sprzedający zarzekał się że telefon działa na wszystkie karty, w dodatku okazało się w późniejszym czasie użytkowania że bateria jest na granicy wytrzymałości, a moje ostatnie 50 zł poszło się praktycznie (pikać), musiałem pożyczyć od rodziców około 30 zł aby zapłacić za zdjęcie blokady sim i dokupić baterię.
Cała ta sytuacja choć miała miejsce jakieś dobre 10 lat temu, zniechęciła mnie na tyle do kupowania od kogoś używanych rzeczy, iż to był mój pierwszy i ostatni raz.
A jeśli chodzi o wydarzenie wczorajsze?, wyobraźcie sobie ... że siedzę wczoraj wygodnie, przed moim laptopem i wprowadzam nowy wpis na swój blog, aż tu nagle słyszę że coś spadło na mój parapet a piętro wyżej ktoś po cichu zamyka okno.
Nie zastanawiając się zbyt długo, odszedłem od swojego miejsca pracy i ruszyłem w stronę okna, otwieram je, spoglądam na parapet i oczom nie wierzę ... jakaś nie wychowana świnia napluła mi na parapet i to jeszcze jak!!
Zamknąłem, będąc cały już wściekły okno i krzyknąłem głośno ''Ja Ci ku... popluje to Ci się odechce wszystkiego!!'', nie wytrzymałem napięcia, wszedłem na łóżko i stylem Bruce Lee, zadałem kilka ciosów stalowej rurze znajdującej się w brzegu pokoju, i to tak mocno że kruszynki tynku osunęły się na podłogę - jedyne co mnie zdziwiło w tej jednej chwili, to że rura nie pękła.
Ale jak mogłem zareagować inaczej, mając do czynienia z tak świńskim i bezczelnym, zachowaniem - a teraz to ja musiałem owe posprzątać z parapetu, gdyż wolałem nie iść do sąsiadów na górze, bo jakbym ich ujrzał na własne oczy to nie ręczę za siebie.
Udałem się więc do kuchni, lecz jeszcze naładowany negatywną energią - chwyciłem za butelkę, nalałem w nią ciepłej wody i poszedłem spłukać to biologiczne coś, co wypłynęło z przełyku świńskiego sąsiada mieszkającego nade mną ... wiecie tam również mieszka ta urocza sąsiadeczka która lubi tyrać moją głowę i uszy poranną dawką głośnej muzyki ''Szmacia ... rze!!''
I jak tu być tolerancyjnym i miłym dla innych, przez tego typu sytuacje ośmielam się stwierdzić że do ludzi trzeba dokładnie tak samo jak oni do mnie, czyli - Jak Kuba Bogu, to tak Bóg Kubie.
Od czasów feralnej transakcji, która zakończyła się dodatkowym wydatkiem, nie kupiłem i nigdy nie kupię już nic używanego - mam zasadę że nowe to nowe, i jeśli chce sobie coś kupić a i upatrzę coś ciekawego ... to jeżeli mnie na to nie stać, wówczas czekam miesiąc lub dwa dłużej aż sobie na daną rzecz odłożę pieniądze, ale przynajmniej mam pewność że posiadam nowy sprzęt ... i cokolwiek by to nie było, posiada owe gwarancje.
A jeśli chodzi o sąsiadów, to z nimi jak w tym powiedzeniu o rodzinie ''Dobrze to się na zdjęciu z takimi wychodzi, ale prywatnie to omijaj z daleka'', a ja dodam, jak Ci taki podpadnie i jeszcze coś głupio pod nosem komentuje - nie pozwól sobie aby Ci, tacy na głowę wskoczyli, i nie oszczędzaj w ich kierunku odpowiednich słów oraz gestów.
Miłego dnia wszystkim i do następnego ... Hej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz