niedziela, 31 maja 2015

Smutny widok polskiej biedy oraz realia jej życia.

Teksty wyborcze oraz ich piękne postulaty o tym aby żyło się lepiej, wydają się nie mieć swojego realnego odbicia w polskiej rzeczywistości.
Widok ludzi grzebiących w śmietnikach w blokowych zsypach, czy też za tyłami hipermarketów w poszukiwaniu puszek które później można sprzedać za kilka groszy w skupisku złomu, czy też wydobywanie resztek żywności już i tak niezdatnej do spożycia, to coraz częstszy widok z którym spotykam się między innymi w mieście w którym mieszkam, jak i w pobliżach mojego osiedla.

Przed kamerami telewizyjnymi pytani przez reporterów, dziennikarzy ''Jak żyje się polakom'', często słyszę że dobrze a nawet coraz lepiej - dziwne to dla mnie jest, gdyż w gazetach tudzież w internecie na różnego rodzaju forach, jak również wypowiedziach pod artykułami czytam słowa w które w prost nie mogę dać wiary.
Duża część wypowiedzi internautów, kojarzy mi się z błaganiem o to, aby obudzić się następnego ranka w zupełnie innym kraju a nawet świecie - ale cóż dziwić się owym, gdyż zatrudniając się w większości zakładach produkcyjnych, czy to po utracie poprzedniej pracy czy też jeśli mowa również o młodych ludziach dopiero wkraczających na rynek pracy, wizja zarobków na poziomie 1.300-1.400 zł miesięcznie wydaje się być czymś przerażającym, tym bardziej gdy spojrzymy na wciąż rosnące ceny nie tylko produktów w sklepach ale i rachunków, którymi to jesteśmy obarczeni oraz zobowiązani regulować każdego miesiąca a które to rachunki dosłownie wciąż rosną i są podwyższane.
Widok człowieka poszukującego resztek jedzenia w śmietniku, czy też żebrzącego o każdy grosz przed sklepem kojarzy nam się z czymś nie do pomyślenia ... co więcej często nie znając nawet powodu dla którego dana osoba skończyła tak a nie inaczej, oraz powodu dla którego znajduje się w tym miejscu prosząc nas o kawałek bułki, oceniamy tą osobę z góry, nie biorąc na przykład pod uwagę tego iż osoba ta, być może znalazła się w takiej a nie innej sytuacji z powodu sił wyższego rzędu (utrata pracy, problem z jej znalezieniem, załamanie psychiczne po utracie kogoś ukochanego przez co, nie mogąc udźwignąć obowiązków życia w pojedynkę) po prostu ich życie legło w gruzach na tyle, że owa osoba znalazła się tu gdzie jest.
Oczywiście nie twierdzę iż wszyscy są sobie nie winni, ponieważ osobiście na własne oczy widywałem przez okres ponad dwóch lat, parę starszych ludzi (mężczyzna i Kobieta), na moim osiedlu którzy to chodzili od śmietnika do śmietnika w poszukiwaniu puszek które to puszki, sprzedawali później w skupisku złomu, tylko po to, aby mieć na kolejną wiśniówkę - odór ich osób który wydobywał się nie tylko z ich ciał ale i ubiorów (które za pewne zmieniali raz na pół roku), budził w moich kanałach oddechowych dosłowne przerażenie kojarzące się z tragedią w Czarnobylu ... i żeby owa nazwę ich para była na pograniczu wykształcenia, gdzie on oraz jego towarzyszka z ledwością ukończyli podstawówkę, ależ nie - jak się okazało ... on wyuczony profesor a ona Pani z wyższym wykształceniem, była urzędniczka która również tak jak jej kompan postanowiła sięgnąć życiowego dna, oraz odnalezienia sensu życia w butelce marnej jakości alkoholu, jedynie w wyobraźni przypominającego wino.
Powiada się iż świat ludzi nie jest jakiś podzielony, a nawet iż żaden podział nie istnieje i każdy ma nieograniczone możliwości - lecz widok zdjęcia zamieszczonego powyżej, zdaje się być tego złowieszczym zaprzeczeniem ... wizja życia w kraju gdzie prawo stanowią osoby które jedynie po znajomości odstępują sobie stołek, wcale nie czyniąc sobie najmniejszej krzywdy nawet owe stanowisko tracąc, sprawia iż naród ma prawo czuć się osaczony, a nawet pozostawiony samym sobie.
Wizja powiedzenia mówiącego ''Jak masz na kogoś liczyć, to licz sam na siebie'', jest nieodłączną częścią życia człowieka, gdzie czytając owe a nawet doświadczając - stają się powodem do tego, aby zadać sobie pytanie brzmiące ''Jeśli tak ma być i tak to wyglądać, to po co nam jakiś rząd?''.
Setki tysiące ludzi opuszczających nasz kraj, za pewne wiedzących dobrze co robią i co więcej, mając ku temu powód wcale nie kwapią się do tego, aby tu powrócić ... groźnie wyglądający wiek emerytalny oraz wizja przeliczenia naszych zarobków na wysokość naszej przyszłej emerytury, poprzez wyliczenie jej z nisko procentowych zarobków, jest jak wymierzenie kary śmierci obywatelom tego kraju.
Wysoki wskaźnik podatkowy, brak pracy, niskie zarobki, brak mieszkań dla osób pragnących się usamodzielnić ... to tylko kropla w morzu minusów które są częścią tego kraju.
A tu jeszcze słyszymy w oddali, odgłosy polityków zapowiadających otwarcie swoich bram emigrantom z najbiedniejszych krajów, którzy tysiącami przemierzają oceany, wciśnięci gdzieś w kąt małej łodzi niczym ogórki konserwowe znajdujące się w ciasnym słoiku, gdzie duża część tych ludzi dopływa do celu ... owszem ale już martwi.
Państwo Polskie swoim obywatelom na prośbę, o spełnienie jedynie ich podstawowych pragnień oraz potrzeb godnego życia mówi a nawet krzyczy wielkie NIE, natomiast gdy setka kolejnych emigrantów z kraju trzeciego świata, wkroczy na skromne płyty naszego kraju - otrzyma nie tylko wsparcie żywnościowe ale i socjalne.
Teraz rodzi się pytanie z jakiej racji oni?, a gdzie w tym wszystkim jesteśmy my oraz nasze wcale nie łatwe problemy, w których jako część narodu powinniśmy być wspierani.
Żal mi się robi wyobrażając sobie, dalszą wizję tegoż i tak już rozprzedanego kraju - gdzie podział ludzki jest jak chleb rozdzielony pomiędzy sporą grupą ludzi, o swoich jakichś normalnych i dziwnych poglądach na temat tego, w jaki sposób ktoś nami rządzi i co nam nie tylko daje ale i jednocześnie odbiera ... ustanawiając najczęściej i to niestety prawo podłóg samego i dla siebie.
Oczywiście nie każdemu żyje się źle ... lecz zawsze znajdzie się jakieś przysłowiowe ''Ale''.
Artykuł ten nie jest wołaniem o pomoc, nie jest też jakąś słowną propagandą, lecz tym co widzę na co dzień.
Pozdrawiam wszystkich i do następnego ... hej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz