sobota, 6 czerwca 2015

Bo to moja Kobieta z przeszłości była.

Czasami wracam do tamtych lat, chwil miło spędzony w raz z nią ... właśnie z nią, to była moja pierwsza taka poważniejsza miłość, i choć dzisiaj jest to miłość z odległej przeszłości, to zawsze będzie budzić w moich myślach delikatny zarys sentymentalnych wspomnień.
To było w 2009 roku, nieświadomy tego co już niebawem spotka moją skromną osobę, żyłem po prostu z dnia na dzień swoim męsko kawalerskim stylem.
Niby wolny, wszystko mogący i na wszytko mający czas ... nie musiałem się nikomu tłumaczyć gdzie wychodzę, dlaczego i kiedy wrócę, ale przecież nie na tym polega cel dorosłego życia, tak myślałem również i ja.
Nie zbyt gotowy wewnętrznie na jakieś rozbłyski miłosne oraz związki z Kobietą, żyjący własnymi sprawami niespełna wówczas 30 letniego kawalera, który lubił dość często odwiedzać serwisy typu czateria, nie po to aby za wszelką
cenę poznać kogoś na randkę, ale choćby dla potrzeby rozmowy z kimś nawet za pomocą klawiatury.

To był sierpień, ciepły jeszcze letni wieczór kiedy to kolejny raz postanowiłem odwiedzić zaprzyjaźnioną już czaterię ... ''Zaloguje się na swój pokój i jak zwykle zacznę jakąś mądrą rozmowę z osobą płci przeciwnej'' - taka właśnie myśl przebiegła mi przez głowę ... a która to rozmowa jak zwykle zakończy się na kliknięciu do siebie kilku prostych słów w stylu ''No to pa, miło się rozmawiało itp.'', i tym samym zakończy owe moją kolejną przygodę z tymże miejscem, które wypełniało moje puste luki czasowe za dnia, lecz przeważnie wieczorem.
Pamiętam że czekałem wówczas dość długo, na zgłoszenie się chętnej osoby ... po prostu taką miałem zasadę że nigdy nie zaczepiałem pierwszy na rozmowę, i tym razem zrobiłem dokładnie tak samo - zgłosiła się, ona jako pierwsza ... Kobieta o nicku ''Kocica35'', pamiętam jakby to było zaledwie wczorajszego dnia, kiedy przeszła mi przez głowę myśl, ''W jaki sposób przebiegnie ta rozmowa, dlaczego ona ma taki nick, czyżby była aż tak ostrą Kobietą, której należy się bać czy też obawiać?'', taak, dokładnie właśnie w ten sposób pomyślałem.
Pierwsze minuty rozmowy oraz zdania przebiegły gładko, niczym piruety łyżwiarki na tafli śliskiego lodowiska, rozmawiało nam się bardzo przyjemnie a i od początku czułem że mamy sobie wiele do powiedzenia i tak jakby, odbieramy na tych samych falach ''Byle tych fal, nie roztroiła jakaś głupia i nie potrzebna uwaga, czy też tekst który któremuś z nas może się nie spodobać, a tym samym przez który zakończymy naszą rozmowną wędrówkę, do być może jakiegoś konkretnego celu'', w ten oto sposób zastanowiłem się przez chwilkę ... lecz jak się okazało, tu nie było zbytnio czasu na to aby długo się zastanawiać, wiązać obawy czy też stawiać za i przeciw - gdyż rozmowa trwała i trwała, długie godziny i jak się okazało do piątej nad ranem.
No cóż, to był mój pierwszy raz, ten pisemny i tak długo trwający ... tym bardziej iż w chwili gdy kończyliśmy naszą pierwszą rozmowę, nadal czułem niedosyt i jak się później okazało, owa również podchodziła do tego tak samo.
Wymiana numerami telefonów?, nastała dość szybko, bo już po około godziny od rozpoczęcia naszej rozmowy, hmm, czyżbym aż tak dobrze wypadł w jej Kobiecym guście pisemnym i zyskałem dzięki temu jej zaufanie, że po tak krótkim czasie postanowiła zdradzić mi tajemnice swojego numeru telefonu?
Szczerze przyznam że już po kilkudziesięciu minutach rozmowy, za pośrednictwem czatu zdałem sobie sprawę z tego, iż mam do czynienia z konkretną Kobietą która wie czego chce i tak samo czego szuka - skłamał bym gdybym powiedział że cała ta sytuacja mi nie odpowiadała, gdyż w delikatny sposób przeczuwając, być może jakiś konkret, cieszyłem się z rozwoju sytuacji ... lecz jeszcze nie wznosiłem okrzyków radości ''No wiecie, po co zapeszać''.
Kobieta ta o imieniu Basia, starsza ode mnie o 6 lat, zaraz po przekazaniu mi numeru telefonu chciała abym do niej zadzwonił, co dała mi z resztą bezpośrednio do zrozumienia - lecz mi jakoś nie spieszyło się do tego, choć przyznam iż interesowała mnie barwa jej głosu jak i to, czy będzie nam się rozmawiało przez telefon tak samo miło, jak tu na czacie, oraz już na GG na które przeszliśmy zanim przywitała nas północ ... a przecież klikaliśmy tak do białego rana :)
Jednak nie zadzwoniłem, opanowałem tą męską ciekawość i postanowiłem poczekać jeszcze z 2 dni, aby przekonać się, czy wspólna ciekawość naszych ludzkich osobowości nie zagaśnie niczym płomień przygasającego już ogniska.
Tak się nie stało, i już drugiego dnia po wymianie setek pisanych słów na komunikatorze GG, na którym konto mam z resztą do dnia dzisiejszego w raz z zachowanym tym samym numerem, przeszliśmy do rozmowy telefonicznej.
Wykonałem telefon, usłyszałem sygnał który dał mi do zrozumienia że połączenie jest wolne i teraz pozostało mi jedynie oczekiwać aż w słuchawce swojego telefonu usłyszę jej Kobiecy głos - czekałem tak jeszcze z 20 sekund, w końcu odebrała ... jej głos okazał się być bardzo delikatny i przyjazny zarazem dla moich męskich uszu, przyznam nawet iż zabrzmiał troszkę niczym głos Kobiety która w niedalekiej przeszłości musiała zostać bardzo przez kogoś skrzywdzona.
Przyznam że w pierwszych sekundach, po wymianie kilku zdań w swoim kierunku, poczułem delikatną obawę oraz stres w jej głosie, który udało mi się rozładować kierując kilka żartobliwych zdań na temat całej naszej rozmowy, tam na komunikatorze ...
Rozmawialiśmy tak dobre pół godziny, po czym z uśmiechem na buzi, postanowiliśmy że damy odpocząć naszym ustom które przez cały okres trwania rozmowy nie zamknęły się nawet przez chwilę ... co jak dla mnie dobrze wróżyło i pozwoliło mi stwierdzić, iż nasza pierwsza telefoniczna rozmowa była udana i co dla mnie najważniejsze, nie było w niej przypadku błogiej ciszy której strasznie nie lubię, a która to sytuacja wpędza mnie w zakłopotanie, a już tym bardziej gdy oboje nagle nie wiemy co do siebie powiedzieć, przeczuwając w myślach iż w rozmowie to nie jest to, czego od siebie wzajemnie oczekujemy.
Rozłączyliśmy się ''Koniec, udało się, mam to za sobą i to z gratisem gdyż Kobieta wydawała się być zadowolona z naszej rozmowy'', już po chwili przyszedł sms ... to ona napisała, nie pamiętam już treści wiadomości, ale o jednym mogę was zapewnić iż była ona pozytywna, a nawet bardzo.
W całej tej relacji damsko męskiej, której punktem głównym była rozmowa oraz udana rozmowa okazało się, że nie mieszkamy w tej samej miejscowości i dzieli nas 110 km, dlaczego o tym wspomniałem?, zrobiłem to dlatego, ponieważ już w trakcie rozmowy na GG, Basia (bo jak wiecie, właśnie takie było jej imię), spytała o naszą wspólną szansę na ewentualne spotkanie, oraz co za tym idzie poznanie się osobiście.
Nie powiedziałem nie ... choć w myślach pojawiła się nagle mała niechęć spowodowana tym, iż dzieli nas spora odległość, ''Ale zaraz, chwileczkę, przecież dopiero co zaczęliśmy ze sobą pisać, mamy za sobą już pierwszą rozmowę i czy to zaraz musi oznaczać że dojdzie do spotkania, a nawet jeśli to co mi szkodzi pojechać choć raz do Tczewa i spotkać się z nią gdzieś w kawiarni na kawie i ciastku, a później pójść gdzieś na spacer do parku, zyskam dzięki temu nowe doświadczenie, a i nowe miejsce odwiedzę'', gdyż Tczew mijałem z 3 razy w swoim dotychczasowym życiu, jeżdżąc w dziecięcych latach, do swojej chrzestnej w raz z rodzicami, babcią oraz dziadkiem.
I tak przez kolejne dni utrzymywaliśmy wspólny kontakt ze sobą, zarówno za pośrednictwem komunikatora GG, wymianie sms-ów jak i rozmów telefonicznych - oczywiście wymiana zdjęć również nastąpiła gdzieś w połowie naszej pierwszej rozmowy na czacie jak i GG zarazem, reakcja na nasze osoby, była ze wzajemnością pozytywna ''To znaczy, że żadnemu z nas nie popękały ekrany''', oczywiście teraz pisząc to, uśmiecham się do siebie gdyż, uroda może jest pierwszym wrażeniem które robi się na drugiej osobie, lecz uważam ową za przemijającą i liczy się przecież charakter.
W końcu po około dwóch tygodniach, nastąpił pozytywny zwrot w naszych relacjach który doprowadził do wspólnie podjętej decyzji o tym, aby w końcu się spotkać - to Basia pierwsza do mnie przyjechała, choć przyznam że gdy nastąpił ten dzień i wybierałem się po nią, na dworzec PKP, byłem tam gdzieś w swoim ludzkim wnętrzu troszkę poddenerwowany i zadający sobie pytania jak przebiegnie nasze pierwsze spotkanie oraz reakcja na to gdy fizycznie ujrzymy siebie nawzajem.
''Leszek, przestań się denerwować, przecież nie jedziesz po wyrok śmierci lecz na spotkanie z drugim człowiekiem'', w taki to sposób tłumaczyłem sobie to co już za chwilę stanie się faktem - w końcu dotarłem na miejsce, wysiadłem z pojazdu i zaraz ruszyłem w kierunku wejścia na dworzec PKP ... spojrzałem na godzinę, to jeszcze nie teraz, jeszcze 15-20 minut zanim to pociąg osiągnie swój cel i przywiezie do mnie Kobietę z którą tak miłe relacje zbudowałem, w ciągu tych kilkunastu dni.
Jeszcze zanim wyszedłem z domu, Basia przesyłała do mnie sms-y w których informowała mnie na jakiej jest teraz stacji oraz ile jeszcze przed nią drogi.
Stojąc tak na głównej hali, w której znajdowały się kasy biletowe, małe sklepiki w których podróżni mogli zaopatrzyć się w przeróżne smakołyki oraz jakieś drobne rzeczy - zaciskałem w delikatny sposób swoje dłonie, zdając sobie również sprawę z tego iż, im bliżej do przyjazdu pociągu, tym bardziej ogarnia mnie stres który za wszelką cenę starałem się zwalczyć ... udało się, z resztą czy miałem inne wyjście, kupiłem sobie małą butelkę gazowanego napoju w pobliskim kiosku i popijałem aby nie myśleć o tym, co za chwilę się wydarzy.
Stało się, nagle w oddali usłyszałem nadjeżdżający pociąg, oraz zapowiedź przez megafon iż pociąg relacji Gdynia Główna-Warszawa, dotarł do kolejnej stacji docelowej którą było miasto w którym mieszkam, zszedłem schodami w dół podziemnych korytarzy, stanąłem gdzieś obok aby wypatrzyć Basię i tym samym, miło ją przywitać ... nagle w podziemiach szturmem niczym żołnierze gotowi uderzyć na linię wroga, przyjezdni podróżnicy obrali swój cel którym było główne wyjście z dworca PKP, szli twardym i zdecydowanym krokiem jeden za drugim, jeden przy drugim, ciskając się pomiędzy sobą i jednocześnie mijając zwinnie niczym, narciarz omijający bramki w trakcie swojego zimowego zjazdu w pogoni za jak najlepszym wynikiem oraz po złoty medal.
Stałem tak i wypatrywałem brunetkę z długimi kręconymi włosami, niczym sprężynka od długopisu - nie ma jej, już za chwilkę reszta ludzi opuści podziemne korytarze stacji a ja nadal jej nie widzę ... no nic postoję i poczekam, a może przegapiłem jej drobną osobę i czeka na mnie przy wejściu na dworzec?
Poczekałem tak jeszcze z 2-3 minuty, i w końcu ruszyłem w kierunku głównego wyjścia z dworca - podchodzę w górę schodami, moje oczy coraz wyraźniej widzą główny hol oraz wyjście z miejsca tak wielbionego przez podróżnych (toć w końcu, dzięki temu miejscu mogą kupić bilety i ruszyć w podróż być może swojego życia), jestem, teraz pozostało mi skręcić w prawą stronę i wyjść z dworca, ale co to?, nagle w moich oczach pojawiła się ta drobna brunetka z którą jestem dzisiaj umówiony, a która to właśnie stała przy głównym wejściu na dworzec i trzymając w prawej dłoni papieros, zaciągała się nim delikatnie, oczekując ze spokojem na moją osobę.
Jeszcze chwila, głęboki oddech i czas do niej podejść ... ruszyłem więc w jej kierunku, stanąłem przy niej, ona chyba wyczuwając iż ktoś przy niej stoi odwróciła się w momencie gdy ja chciałem się do niej odezwać - spojrzeliśmy się na siebie, jej rozświetlony niczym promienie słoneczne wzrok, jednocześnie zaspokoił jak i uspokoił moją ciekawość oraz obawę, przed spotkaniem z nią.
Przywitaliśmy się, w trybie natychmiastowym ugasiła papieros który jak zauważyłem dopiero co musiała odpalić, umieszczając go tam gdzie jego miejsce czyli w śmietniku (ach ta wstrętna trucizna) ... ''I jak, wszystko w porządku?'', zapytała spoglądając głęboko swoimi czarnymi jak noc oczyma na moją skromną twarz - jej pytanie troszkę zabrzmiało mi tak, jakbym miał teraz prawo wyboru, czyli czy chcesz tego spotkania, czy też nie podobam Ci się i mam wracać skąd przybyłam?
Odpowiedziałem coś w miarę inteligentnego, teraz nie pamiętam dokładnie co - ale już po chwili ruszyliśmy oboje w stronę postoju taksówek ... wsiedliśmy oboje do pierwszej z brzegu, zapowiedziałem adres i w jednej chwili, ruszyliśmy w kierunku osiedla na którym mieszkam (a to dlatego, gdyż w chwili gdy zapadła decyzja o spotkaniu, Basia powiedziała że będzie zmęczona podróżą, i czy zamiast biegać gdzieś po mieście możemy odbyć spotkanie u mnie w domu), no cóż zgodziłem się, przecież się nie pogryziemy pomyślałem, a i Kobiecie pójdę na rękę i zaoszczędzę jej odcisków na piętach od szpilek które akurat ubrała, na nasze spotkanie.
Siedząc tak obok siebie na tylnym siedzeniu taksówki, spoglądaliśmy na siebie niczym spragnione siebie dwie osoby, wymieniając drobne zdania w swoim kierunku ... nie minęło zbyt wiele chwil gdy dłoń Basi, postanowiła objąć moją - spojrzałem na nią ponownie, ona uśmiechnęła się słodko - przejazd przez centrum miasta minął nam w mgnieniu oka, i już po chwili zawitaliśmy przed klatką bloku w którym mieszkam.
Wysiedliśmy oboje z pojazdu, i ruszyliśmy nieśmiało w kierunku klatki ... teraz nasze języki ponownie się rozwiązały, no cóż jakoś nieswojo czuliśmy się w towarzystwie taksówkarza, który choć był dla nas obcy, po co miał wiedzieć w jakim celu, gdzie i po co oboje się wybieramy.
W końcu zawitaliśmy w mieszkaniu, ugościłem swojego przybysza proponując kawę oraz ciasto które wcześniej kupiłem, po czym usiedliśmy na przeciw siebie i zaczęliśmy dalszą rozmowę ... lecz zanim to zrobiliśmy Basia podeszła do mnie i przytuliła się, co wówczas poczułem?, hmm ... zrobiło mi się miło i przyjemnie tam na duszy, to co uczyniła wywołało we mnie poczucie że wszystko jest OK i zmierza ku dobremu.
Siedzieliśmy tak do bardzo późna, prowadząc wciąż rozmowy na różne tematy które wydawały się dosłownie nie mieć końca - przyznam że pierwszy raz w życiu miałem tak z Kobietą ... co jakiś czas Basia robiła nam przerwę, witając na moich kolanach wtulona we mnie, gdzie z miłą chęcią pozwalała mi na to, abym zasmakował słodkości jej Kobiecych ust, w sumie to nawet sama do tego doprowadzała ... no cóż przywitała nas północ, postanowiliśmy udać się każdy z osobna pod prysznic aby spłukać z naszych ciał, wszystko to co przywarło do nich za dnia a co nazywamy bakteriami oraz innymi zanieczyszczeniami które goszczą na naszej ludzkiej skórze.
Po odświeżeniu ciał pod prysznicem, nasze skromne osoby spotkały się w pokoju w którym wcześniej rozłożyliśmy łóżko, spoczęliśmy w nim wtuleni w siebie kontynuowaliśmy nasze kolejne tematy, a gdy stwierdziliśmy wspólnie że nadszedł czas zająć się czymś innym, nagle staliśmy się niemowami którzy piiiiiiip ...
Przywitał nas piękny letni i słoneczny poranek, nasze ciała tak bardzo ucieszone oraz rozluźnione po tym, co nastąpiło nocą, gotowe były wręcz tańczyć w powietrzu ... poranna kawa oraz smaczne śniadanie uradowały nasze puste wówczas żołądki, które w szybkim tempie spaliły kalorie przez noc która tak szybko nam minęła.
Niestety Basia jeszcze tego samego dnia, musiała wracać do siebie, praca oraz obowiązki które miała nie pozwalały jej na to, aby zatrzymać się u mnie na dłużej ... uradowani z udanego pierwszego spotkania już po trzech dniach zorganizowaliśmy kolejne - każdy z nas przez okres ponad dwóch lat spędzał ze sobą każdą wolną chwilę, weekend inne dni wolne od pracy w przejściach pomiędzy zmianami (pracowałem wówczas w systemie czterobrygadowym), czy też urlop tygodniowy a nawet dłuższy, staliśmy się dla siebie jakby sensem życia oraz kolejnego następującego dnia.
Przez cały okres bycia parą, pozwoliło nam poznać siebie wręcz na wylot ... potrafiliśmy nieraz czytać w swoich myślach wiedząc co za chwilę powiemy do siebie ... te wielogodzinne rozmowy przejdą wręcz do historii a nawet zapiszą się w księdze rekordów Guinessa, te długie spacery po Tczewie zapadły w mojej pamięci chyba już na zawsze - potrafiliśmy wyjść z domu na przykład o 11 stej przed południem i wrócić dopiero gdzieś na wieczór.
Mięliśmy w Tczewie swoje ulubione miejscówki i nie były to restauracje czy bary, a po prostu zwykła ławka gdzieś w parku, z resztą nawet nie gdzieś a właśnie ta i nie inna ławka, na której przesiadywaliśmy nawet po kilka godzin, wciąż prowadząc te swoje kochane rozmowy o wszystkim i o niczym, gdzie nawet to nic było dla nas tak niezmiernie ważne.
A te wszystkie miejsca które zwiedziłem w raz z Basią?, Gdańsk, Gdynia, Sopot, Tczew, Krynica Morska, Koniedwałt oraz kilka innych, a po których pozostały mi dzisiaj jedynie wspomnienia w mojej głowie oraz zbiór zdjęć mających dla mnie nieocenioną wartość hmm ''Nie, to nie tak, nie byłem jakimś sponsorem wycieczek oraz jej męskim pocieszycielem wolnego czasu, gdyż robiliśmy wszystko wspólnie, a to również było bardzo ważne''.
To były wspaniałe czasy które już nie wrócą, a dlaczego?, no cóż związek się zakończył i po prostu zakończył ''Nie będę mówić dlaczego, lecz nic złego nie mam na myśli, po prostu niechaj tak zostanie''
Był okres gdzie po tym wszystkim poznałem inną Kobietę, ze swojego miasta z którą byłem w związku ponad 2 lata ... i też było cudownie oraz wspaniale, co więcej były nawet tematy dotyczące ślubu - lecz na tym się skończyło, coś jakby obumarło ... delikatnie przygasło, no cóż czasami i tak bywa, ale trzeba iść dalej nie oglądając się za siebie ponieważ przeszłość powoduje że stoimy w martwym punkcie niczym znak drogowy przy drodze.
Cieszę się z tego co przeżyłem i życzę innym, tego samego lub nawet lepszego - najważniejsze że nikt mi nie odbierze moich wspomnień :)
Osobiście życzę sobie być może w mojej miłosnej przyszłości, kolejnej tak wspaniałej Kobiety jakimi były dla mnie Basia, a później Żaneta.
Pozdrawiam wszystkich i do następnego ... hej.
PS: Ciekawe ilu z was dotrwało do końca, tej skróconej opowieści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz