niedziela, 21 czerwca 2015

Dosłownie jak z filmu, czyli powrót do przeszłości.

Dzisiaj kolejny raz przytrafiło mi się właśnie to, co już dawno za mną.
Przebudziłem się o siódmej rano, otworzyłem swoje zaspane jeszcze oczy, i leżąc tak praktycznie bezczynnie, oprócz podejmowania prób ułożenia sobie jakoś planów na dzisiejszy dzień, zaczęły nachodzić moje myśli wspomnienia z dawnych lat kiedy byłem jeszcze małym dzieckiem.
Tak wygodnie leżało się w tym wyrku, lecz nagle poczułem nacisk ciśnienia w moim pęcherzu a więc chciał nie chciał musiałem ruszyć w
kierunku łazienki - zdrapałem się leniwie z łóżka i poszedłem zrobić swoje, jak najprędzej wróciłem do leżakowej rozkoszy która zapewnia mi wygodę oraz sprawia że właśnie w tym miejscu odczuwam c.d.n ... 14:06, przerwa na obiad.
Mój dzisiejszy obiadek, czyli ziemniaczki z tłuszczem, mięsko i marchewka na słodko.

14:23 ciąg dalszy - Ci co mnie czytają lub zaczęli od dzisiaj, pomyślą sobie że jestem bezczelny i zamiast najpierw skończyć co zacząłem to opycham się do syta, hmm powiadają że gdy człowiek ma pusty żołądek to gorzej mu się myśli :)
c.d ... prawdziwe odprężenie swoich zmęczonych ludzkich gnatów.
Poleżałem tak jeszcze dłuższy czas, nawet nie wiem kiedy ponownie usnąłem, lecz zanim to nastąpiło, wspominałem w myślach swoje dziecięce czasy.
U schyłku świeżych oraz rozbudzonych myśli zauważyłem że więcej pamiętam a nawet zdarza się, że gdy sięgam pamięcią czasów dziecka przypominają mi się różne sceny ze swojego młodego życia.
Przypomniał mi się, ten okres gdy mając 13 lat wziąłem brata pod przysłowiową pachę i poszedłem z nim do miasta, aby zaobserwował coś więcej jak tylko okoliczne budynki które były częścią osiedla na którym mieszkaliśmy - oczywiście w tamtych czasach, a był to rok 1993 dominowały stacjonarne sklepy muzyczne z mnóstwem kaset magnetofonowych oraz płyt CD, miałem wówczas lekkiego bzika na punkcie Michaela Jacksona a więc biegałem od sklepu do sklepu celem zakupienia sobie jakiejś koszulki tego wykonawcy, lub kolejnej kasety magnetofonowej z jego przebojami, oczywiście wszystko w towarzystwie mojego młodszego brata choć nie zawsze.
Lecz mi przypomniał się ten jeden jedyny moment, to był czerwiec a raczej jego końcówka, pamiętam że mama dała mi kilka złotych abym poszedł do miasta kupić jakiegoś skromnego kwiatka dla swojej wychowawczyni z okazji zakończenia roku szkolnego ... w sumie nie było to jakoś szczególnie daleko, lecz młode i krótkie wówczas dziecięce nogi zanim nas tam doprowadziły, to minęło jednak troszkę czasu a tym bardziej że miałem przy sobie mały prawie siedmioletni balast w osobie mojego młodszego brata.
Ach te dawne dziecięce czasy, szkoda że nie można choć na chwilkę cofnąć czasu, lub wskoczyć w wehikuł i stojąc obok obserwować swoje poczynania z przeszłości ... kontynuując zwiedzanie miasta w towarzystwie brata, zaraz mi się przypomniało że gdy wracaliśmy już do domu, to jeszcze w samym centrum puściłem na chwilkę dłoń mojego brata i idąc wciąż przed siebie mówiłem coś do niego, nie zdając sobie sprawy z tego że nie ma go już przy mnie, lecz po chwili gdy nie odpowiedział mi na jakieś pytanie które mu zadałem, odwróciłem się za siebie, spojrzałem ... a on leżał na ziemi jakieś 50 metrów za mną i z płaczem ocierał dłońmi pozdzierane kolana.
Jak się okazało, zaczepił czubkiem stopy o wystający kamień z ziemi i po prostu gonił zająca ... biedny mały Krzysiu, wywrócił się i pozdzierał skórę z kolan a i dłonie poharatał - ja natomiast z lekka wystraszony tym co się właśnie stało, podbiegłem w szybkim tempie do swojego młodszego brata i próbowałem go pocieszyć a i przy okazji zająć czymś aby nie myślał tak o tym bólu który z pewnością wówczas czuł - fajne to były czasy i takie beztroskie, w sumie obaj wówczas poznawaliśmy świat i cieszyliśmy się z drobnych spraw.
Co jeszcze mi się przypomniało?, moja świętej pamięci babcia z którą bardzo lubiłem rozmawiać na różne tematy, ona zawsze miała tak wiele do opowiedzenia, wspominała czasy wojny a ja wówczas z wielką uwagą wsłuchiwałem się w jej opowieści, do dziś nie zapomnę tego co do mnie często mówiła ''Leszek, znajdź sobie porządną Panią, z którą ułożysz sobie życie, jakąś miłą i uczciwą Pannę'', i temu podobne, hmm czasami odnosiłem wrażenie, iż mojej babci bardziej na tym zależało ni jeżeli mnie samemu.
Lubiłem jeździć do babci z moją św.p mamą tam do Czaplinka w czasie wakacji, głównie spędzałem tam wówczas około półtora tygodnia, czasami dwa tygodnie ... miałem tam kolegę Tomka oraz koleżankę a jego siostrę Jolę, która z resztą kiedyś bardzo mi się podobała - do dzisiaj pozostała Panną, lecz różnica wieku nie pozwala mi na większe pole działania, gdyż różnica pomiędzy nami to ona +10 lat ''no ale to już tak wspomniałem na marginesie''.
Wiecie co lubiłem w Czaplinku?, każdy słoneczny poranek, nie wiem w sumie dlaczego, gdyż ta miejscowość nie jest czy też może inaczej, nie była w tamtych czasach jakaś wyjątkowa - w sumie można nazwać iż do dnia dzisiejszego Czaplinek to mała mieścina którą głównie odwiedzają Niemcy, z tą różnicą że dzisiaj jest tam troszkę więcej sklepów, z tego co wiem to również firma OKT i jeszcze jedna, w której produkują kable czy też światłowody ale nazwy tej drugiej firmy nie znam choć pracuje tam mój kolega Tomek.
W tej miejscowości znajduje się również ładne jezioro nazywa się ''Jezioro Drawskie'', do którego przylega piękna jak pamiętam plaża, na której można było swego czasu wypożyczyć na przykład rower wodny ... jakieś 2 lata temu, mój brat ponoć spędził na tej plaży 2 tygodnie w raz ze swoją dziewczyną, dzieckiem oraz swoimi znajomymi, po prostu wynajęli sobie domek który znajdował się na terenie tej plaży, a który to domek był jednym z wielu tam się znajdujących - ile zapłacił za taki pobyt?, niestety nie pamiętam, ale jakby co polecam wam tą miejscowość na wakacje, głównie dla osób które nie mają jakichś wielkich oczekiwań.
Mam na prawdę dużo wspomnień związanych z Czaplinkiem, lubiłem pójść w towarzystwie Tomka na tą piękną plażę i siedząc na jednej z ławek w jego towarzystwie, spoglądać na kołyszące się delikatnie fale jeziora i podziwiać blask ciepłego słońca, obgadując jednocześnie jakieś męskie tematy.
Czułem wówczas taką prawdziwie ludzką wolność oraz wewnętrzny spokój, hmm może to dlatego ponieważ byłem jeszcze młodym chłopakiem którego jedynym problemem było zdążyć do domu na czas, czy też wstawić się na obiad, lub gdy był okres roku szkolnego po prostu uważać na lekcjach a po powrocie do domu, odrobić wszystkie prace domowe zadane przez nauczycieli.
Wiele lat nie byłem w Czaplinku, ostatni raz chyba z 8 lat temu i to też tylko na jeden dzień, autem w raz z mamą, wujkiem, babcią i ciocią w odwiedzinach - gdyż w 2003 roku, babcia sprzedała mieszkanie w Czaplinku i przeprowadziła się na stare lata do Bydgoszczy, w której mieszkała do ostatnich swoich dni.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś tam pojadę, w sumie z jednej strony nie mam już po co, natomiast z drugiej strony jakby nie było mam tam kolegę Tomka, koleżankę Jolę no i jeszcze coś o wiele bardziej ważnego ... a tym czymś są wspomnienia, każdy skrawek ulicy czy też budynek z czymś mi się kojarzy - nie mam pojęcia jak bardzo zmieniło się w Czaplinku, lecz ja zatrzymałem w swoich wspomnieniach obraz tego miejsca, którego nie zapomnę do końca swoich dni.
Lubię również od czasu do czasu, otworzyć folder ze zdjęciami, czy też jakiś rodzinny album i poprzeglądać zdjęcia w nich się znajdujące, owe pozwalają przypomnieć mi o tym ... że miałem dobre dzieciństwo.
W sumie to na tyle, gdyż tylko te 2 wspomnienia dzisiaj naszły moje myśli - czasami mam rozbłyski innych lecz nie sęk w tym aby zaraz przysiadać się do laptopa i wszystko tu opisywać, gdyż wyszło by na to że zamiast prowadzić bloga o zróżnicowanej tematyce, wyjdzie mi elektroniczna książka opisująca moje życie, a przecież nie jestem kimś ważnym aby z zapartym tchem wszyscy czytali o życiu jakiegoś obcego im, dzisiaj dorosłego faceta.
Pamiętajcie pomyć naczynia po obiedzie i do następnego ... hej.

2 komentarze:

  1. Milo poczytac twoje wspomnienia, twoich okolice nie znam, nigdy tam nie bylam . Wyjechalam z Polski w 1990r. Dawno nie bylam w Polsce ostatnio 4 lata temu..Zawsze jest fajnie poczytac wspomnienia z zycia innych ludzi, idac przez zycie przezywamy duzo roznych emocji i odczuc wiec warto to utwierdzic na papierze nawet gdy tego nikt nie bedzie czytal mozemy to zrobic dla samych siebie. Tez bardzo lubie Michaela Jacksona, smuci mnie bardzo ze juz nie zyje, mysle ze byl bardzo utalentowanym artysta...Zycze powodzenia w dalszym pisaniu i pozdrowienia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi że spodobała Ci się ta skromna rozprawka opisująca w jakimś sensie skrawek moich wspomnień jak i dzisiejszego życia.
      Dzisiaj już jako dorosły człowiek nie mam swojego ulubionego wykonawcy, po prostu z tego wyrosłem lecz oglądam wideoklipy których do dnia dzisiejszego mam spory zbiór ... wiadome człowiek się zmienia to i z czasem jego gusta również.
      Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę :)
      A u mnie właśnie porządnie się rozpadało.

      Usuń