poniedziałek, 15 czerwca 2015

Gdy Ty wręcz tego chcesz, lecz prawo mówi inaczej.

Powiem wam szczerze ... długo zastanawiałem się nad tym czy poruszyć ten temat i czy w ogóle o tym napisać, z pewnością znajdą się tu osoby negatywnie nastawione do tego typu sprawy, lecz mamy dwudziesty pierwszy wiek i chyba również prawo do tego, aby będąc osobami dorosłymi porozmawiać również i na tego typu tematy.
Otóż kilka dni temu w wiadomościach telewizyjnych, poruszono temat głośnej sprawy dotyczącej mężczyzny który po ciężkim wypadku motoryzacyjnym któremu uległ, owy leży w tej chwili przykuty wręcz i nieuruchomiony w łóżku szpitalnym, gdzie po
diagnozie lekarzy w której dla ludzkiego człowieka oznacza wręcz najczarniejszy życiowy scenariusz, ten że poszkodowany mężczyzna jak twierdzą specjaliści, prosi o możliwość odłączenia go od aparatury co w jego przypadku oznacza po prostu śmierć.

Dla zwolenników tak zwanej eutanazji, nie byłoby w tym przypadku żadnego problemu, gdyby nie fakt iż nie godzi się na ten, że tak się wyrażę przykry czyn, ''prośby o śmierć'' jego własna matka która niczym strażnik wielkiego królewskiego zamku nie odstępuje szpitalnego łóżka nawet na krok.
Jedna sprawa a ileż w tym sensacji, i nie abym w jakiś sposób kpił z tego typu sytuacji ... otóż powiem że bardzo ale to bardzo nie - nie mam do tego prawa, lecz spytam ... otóż czy w chwili gdy człowiek pełny władz umysłowych (w sytuacji gdy medycyna potwierdzi funkcje życia mózgu, a co za tym idzie funkcje podejmowania przez chorego tudzież poszkodowanego decyzji), wiedząc iż nie ma szans na normalne życie, jednocześnie wie co się z nim w danej chwili dzieje i, gdzie zdaje sobie również sprawę z tego w jaki sposób jego życie od teraz będzie wyglądać ... daje wszystkim do zrozumienia iż chce umrzeć, to czy możemy dać owemu do tego prawo?
Nadmienię (a jeśli gdzieś się pomyliłem to proszę mnie poprawić), iż w trzech krajach świata a są nimi Holandia, Belgia oraz Luksemburg istnieje prawo do eutanazji, czyli dobrowolnemu poddaniu się zakończenia swojego życia w przypadku gdy stan zdrowia danego człowieka jest na tyle zły a nawet tragiczny, iż zmusza chorego do odwiecznego wręcz spędzenia reszty swojego życia będąc przykuty do łóżka i nierzadko podłączony do aparatury, gdzie dosłownie jest skazany na łaskę najbliższych.
Jak już większość zdążyła się przyzwyczaić, nikogo nie dziwi w tym wszystkim również fakt że do tego typu spraw, jak i również innych (lecz nie o tym teraz mowa) dołącza od razu kościół który będąc największym że tak się wyrażę katolikiem mówi eutanazji głośne NIE.
Hmm ... ja oczywiście rozumiem matkę tego człowieka która urodziła i wychowała syna na dobrego za pewne człowieka, w zasadzie każda matka pragnie dla własnego dziecka jak najlepiej i nie wyobraża sobie tego, aby jej dziecku działa się jakakolwiek nawet najmniejsza krzywda a już nie mówiąc o tego typu sprawie gdzie, biedny rodzic musi stawić czoła największej przeciwności losu gdzie mowa o tym, iż kolejność tak zwanego ''zejścia'' z tego świata odwróci swoje oblicza na niekorzyść niestety dziecka rodziców, które umiera w tym przypadku jako pierwsze.
Ileż to bólu oraz ogromnego cierpienia musi znieść rodzic, który widząc swoje ukochane cierpiące dziecko, zdaje sobie sprawę z tego że tym razem dosłownie nic nie może uczynić w kierunku polepszenia stanu zdrowia swojego dziecka i stojąc wręcz przed łóżkiem szpitalnym, spogląda swoim bezradnym wzrokiem na to, jak owego dziecko powoli odchodzi z tego ponoć dobrego świata.
Jest takie krótkie lecz bardzo treściwe powiedzenie ''Biednego i głodnego nikt nie zrozumie'' a już tym bardziej syty i bogaty ... przepraszam że podałem taki właśnie przykład, lecz owe mają coś ze sobą wspólnego, otóż tym czymś jest w jakimś sensie brak zrozumienia dla poszkodowanego i nie ważne jest w tej chwili to, czy rozmawiamy o człowieku bardzo głodnym, czy też cierpiącym w bólu oraz męce ... choć ten ostatni cierpi oczywiście najmocniej, jakby na to nie patrzeć powinniśmy mieć dla tych grup ludzkich odrobinę zrozumienia.
Dlaczego o tym wspomniałem?, otóż jest to bardzo proste pojęcie które nam ponoć inteligentnym istotą, powinno dać do zrozumienia choćby jedno ... iż nie wiemy i nie będziemy wiedzieć dopóki sami nie doświadczymy, tego co w danej chwili czuje druga osoba gdy dzieje się jej źle a nawet jak w przypadku opisywanego Pana, wręcz bardzo źle.
Czy możemy sobie wyobrazić jak bardzo cierpi człowiek, który przykuty do łóżka nie może się ruszyć, czuje wielki ból, bezradność oraz obserwuje jeśli jest świadomy cierpienia swojej rodziny?
Otóż odpowiedź jest tylko jedna ... nie.
Z pewnością nam stojącym z boku i obserwującym całą tą sytuację z pozycji widza, sprawa wydaje się nie tylko przykra ale i nie zbyt skomplikowana gdyż możemy domagać się prawa do eutanazji, oraz prawa do podjęcia decyzji o własnym życiu a raczej o prawie do jego zakończenia w przypadku gdy stan zdrowia jest bardzo zły - tu musimy również wziąć pod uwagę sytuacje tej drugiej strony, gdzie rodzic czy też najbliższa rodzina musi od tej chwili stanąć przed dokonaniem bardzo trudnego wyboru, w którym godząc się na odłączenie od aparatury czy też na podanie przez lekarzy śmiertelnego zastrzyku, jakby wziąć udział jako rodzina w podjęciu decyzji o śmierci drugiego człowieka który w tym przypadku daje do zrozumienia iż chce umrzeć a tym samym zakończyć swoje cierpienia, jak również zakończyć w jakiś sposób mękę oraz cierpienia osobą najbliższym którym pęka wręcz serce na widok cierpienia ich ukochanej osoby.
Wszytko być może wydaje się bardzo proste, gdy spoglądamy na tego typu sprawy bardzo wąskim zasięgiem umysłowego wzroku, lecz jakby tak zebrać wszystkie za i przeciw, wówczas sytuacja staje się bardzo skomplikowana a już z pewnością będzie taka w sytuacji, gdy nie daj Bóg i my znajdziemy się w dokładnie takiej samej sytuacji jak osoby tu opisywane.
Jak z pewnością wszyscy Państwo zauważyli, nie miałem że tak powiem odwagi powiedzieć głośnego oraz pewnego TAK eutanazji ale nie powiem również NIE, gdyż jak już powiedziałem sytuacja staje się bardziej skomplikowana gdy stajemy w obliczu tak trudnej decyzji osobiście.
Kościół?, no cóż, ma swoje prawa ... lecz owy reprezentują księża którzy również są ludźmi i powinni bardzo się nad tym wszystkim zastanowić, zanim powiedzą NIE ludzkiemu cierpieniu, a raczej jego zakończeniu, w przypadku gdy na prawdę nie ma żadnych szans na poprawę.
Gdyż szczerze powiedziawszy wątpię aby straszne męki i cierpienia chorego, sprawiały mu przyjemność.
Oczywiście można by się uwziąć i zapierając własnym racjom oraz pewnemu doświadczeniu, zapytać czy cierpiąca z bólu osoba mimo sprawnie działającego umysłu, jest pewna swojej decyzji.
Ponieważ być może z powodu negatywnych emocji oraz adrenaliny, w danej chwili nie zdaje sobie sprawy z podejmowanej przez siebie decyzji - i tu można się mocno zatrzymać, rozważając rację tego stwierdzenia za oraz przeciw ... lecz zaraz przychodzi nam na myśl kolejne realne wyjście z tejże niepewnej sytuacji, otóż owy chory jak ktoś stwierdzi może odbyć rozmowę z psychologiem, lecz zaraz nasuwa mi się pytanie, czy owy psycholog posiada na tyle ogromne doświadczenie duchowe a nie tylko psychologiczne, aby zrozumieć również i tego wielce i często nieuleczalnie chorego człowieka.
I choć post bardzo krótki i biedny w swej treści ... z pewnością ma swój sens istnienia - tak samo jak sens ma ludzkie życie oraz zakończenie jego bolesnej męki.

PS: Powiem coś Państwu szczerze, ja również stanąłem w swoim życiu przed wielce trudną decyzją, a było to w chwili gdy moja mama dostała tak mocnego wylewu krwi do mózgu iż dosłownie ilość krwi którą przesiąknięty był mózg, dosłownie go rozsadził - i w chwili gdy lekarze na 100% stwierdzili śmierć mózgu, poprosili mojego ojca, brata oraz mnie o podjęcie decyzji rozłączenia mamy od aparatury.
I co miałem zrobić wiedząc o tym że moja mama już nigdy się nie wybudzi, pozwolić aby cierpiała leżąc być może miesiącami na łóżku pod aparaturą?
Zgodziłem się również i ja aby mamę odłączono, ale czy to oznacza że jestem mordercą?
Nie jestem nim, po prostu bardzo kochałem swoją mamę, lecz wiedząc jaka jest sytuacja nie chciałem aby cierpiała, i co więcej ja również bardzo cierpiałem i miałem dosłownie dość życia.
Jedno co nie spodobało mi się w podejściu lekarza głównego w całej tej sytuacji, to że widząc grono naszej cierpiącej rodziny, zaraz po podjęciu przez nas decyzji, spytał o zgodę na pobranie organów - szczerze to powiem iż mógł się w tym momencie powstrzymać od wyskakiwania z tego typu propozycjami, w sumie miałem chęć go zbluzgać lecz nie uczyniłem tego ... oczywiście na pobranie organów się nie zgodziliśmy, pamiętając o tym co nieraz wspominała za życia moja mama, że chce być pochowana w ''całości''.
Dlatego też sądzę iż to co zrobiliśmy czyli mój ojciec, brat oraz ja ... było jakby prośbą mojej mamy oto aby pozwolić jej odejść w godności ... -Peace-.

Niestety prawdą jest, że prawo nie zawsze zrozumie człowieka a wszyscy Państwo mogąc mieć swoje odrębne zdanie.

Pozdrawiam wszystkich i do następnego ... hej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz