środa, 24 czerwca 2015

Mój i Twój pierwszy raz, czyli ...

Nie wiem dlaczego ale ostatnio mam problem z dobieraniem zdjęć do swoich postów, na tyle sprawnie aby pasowały do tytułu tego, co chce wam w tym miejscu przekazać.
W sumie to powinni w internecie stworzyć troszkę większe zaplecze darmowych zdjęć, bez praw autorskich i które można użyć w swoich artykułach tudzież postach.
Wiem, wiem co sobie nie którzy z was pomyślą, że chciałbym wszystko za darmo, otóż nie, lecz uważam że powinno być troszkę większej przestrzeni w tych sprawach ... ale ja nie o tym dzisiaj.

Zastanawiam się nad jedną rzeczą, otóż dlaczego człowiek a zwłaszcza Kobieta, uważa pocałunek za coś bardzo intymnego, intymnego nawet bardziej niż zbliżenie z facetem.
Teraz z pewnością powiecie, co on pisze za bzdury - ale chwileczkę zaraz napomknę coś bardzo szczególnego, od razu z góry mówię skromne ''sorry'' za to co napiszę lecz, jakiś czas temu odwiedził mnie mój kolega, który jest częstym gościem Pań do tak zwanego towarzystwa, i kolega ten powiedział mi że żadna z tych Kobiet nie godzi się na to, aby całować się z klientem, twierdząc że jest to bardzo intymne i zarezerwowane dla kogoś bardzo wyjątkowego - i w sumie dlatego zaczęło mnie to troszkę zastanawiać, otóż domyślam się że nie powinienem porównywać profesjonalnie zawodowej kochanicy do zwyczajnej Kobiety która zarabia na życie pracując gdzieś ciężko przy maszynach w zakładzie produkcyjnym, ale jednak.
Lecz mimo tego, jakby na to nie patrzyć w sumie pocałunek jest jednak czymś bardzo wyjątkowym ... pamiętam, miałem wówczas jakieś 9-10 lat gdy ''to'' się stało, sąsiadami moimi jak i moich rodziców na tym samym piętrze, było małżeństwo które miało dwójkę dzieci a dokładnie córki, jedna z nich o imieniu Asia była w moim wieku, natomiast druga była ode mnie o 2 lata starsza a jej imię brzmiało Magda.
Nie przeczę iż byłem bardzo częstym gościem w ich mieszkaniu, no cóż jak to małe dzieci - czuliśmy we trójkę chęć spędzania czasu w swoim towarzystwie, a który to czas dzieliliśmy pomiędzy rozmowami na różnego rodzaju dziecięce tematy typu ulubiony zespół muzyczny (wówczas dominowali tacy wykonawcy jak Ace of base, Michael Jackson, Janet Jackson, Sade, Modern Talking, chyba Take That, Sandra, Bee Gees czy na przykład Pebbles), lubiłem z tymi dwiema dziewuszkami grać również w piłkę, lubiliśmy również zabawę w chowanego, przeglądać każdy numer pism muzycznych takich jak Bravo, Popcorn itp, w trakcie pobytu na dworze bawiliśmy się również między innymi w berka czy też nawet skakałem z tymi młodymi laseczkami w gumę :)
Nigdy nie zapomnę tych dwóch sióstr, które tak na marginesie dzisiaj mają już jakieś swoje prywatne życie jak i rodziny.
Miło wspominam każdą chwilę spędzoną w ich towarzystwie, pamiętam jak pewnego dnia nasze mamy, posłały mnie z jedną z nich do pralni po odbiór rzeczy, przypomina mi się teraz moment, gdy idąc w kierunku tejże pralni w raz z Magdą, postanowiliśmy przez chwilkę biec, a ja mając otwartą buzię w czasie tego biegu połknąłem muchę - dosłownie, mały owad znalazł się na mojej linii biegu i wpadł mi do gardła, nagle stanąłem jak wryty i z przerażeniem w oczach jak i w głosie, wykrzyczałem do swojej młodej a jednak troszkę starszej koleżanki ''Magda, połknąłem muchę!''.
Ale się wówczas wystraszyłem, lecz Magda utrzymała spokój ducha i jakoś mnie uspokoiła, stwierdzając że troszkę mięska mi nie zaszkodzi ... c.d.n, 20:02 przerwa na kawałek czekolady :)

Ileż to ja przeżyłem z tymi dwiema dziewuchami, na prawdę one były super, choć czasami denerwowało mnie że Asia chciała być zawsze lepsza od Magdy, często jej dogryzała a nawet potrafiła uderzyć dłonią w głowę ''Och Asiu, tak nie wolno, to było bardzo nie ładne z Twojej strony''.
Denerwował mnie również fakt iż Pani Maryla (mama obojga dziewczynek), poróżniała obie, gdzie Asia była dosłownie oczkiem w głowie Pani Maryli, a Magda traktowana tak troszkę z boku ''ale to chyba wynikało z tego, iż Pani Maryla była macochą Magdy, i z pewnością więzi pomiędzy nimi były tak jakby słabsze'', lecz mimo wszystko, gdy tylko coś złego się stało, to przeważnie dostawało się Magdzie, wpieniało mnie to kurde, ale cóż mogłem uczynić?, dosłownie nic i tyle w temacie ... przecież sam dopiero co wyrosłem z tetrowych pieluch.
Tak na marginesie, powiem wam wszystkim że porównując te dawne dziecięce czasy, zabawy oraz to w jaki sposób owy czas się spędzało, do tych w dzisiejszych latach ... to przyznaje szczerze iż wybrałbym ponownie tamte z lat 80 tych i połowy lat 90 tych - nie wiem czemu, ale te dzieciaki miały wówczas jakąś taką bardziej bujną wyobraźnie i więcej urozmaiconych pomysłów, ale to z pewnością dlatego gdyż w tamtych czasach nasze umysły nie były zatruwane przez komputery oraz wszelkiego rodzaju serwisy internetowe (a doskonale wiecie jakie mam na myśli).
Fajnie również że nie mieliśmy do siebie tak daleko, dosłownie wystarczyło że otworzyliśmy drzwi od swoich mieszkań, i w jednej chwili pozbywaliśmy się granicy nas dzielącej ... czyli ja do nich lub one do mnie.
Pamiętam, to był kolejny raz kiedy zawitałem w mieszkaniu ich rodziców i w ich pokoju który obie ze sobą dzieliły, Asia była jeszcze w szkole a ja nudząc się, poprosiłem swoją mamę aby pozwoliła mi iść do Magdy troszkę się z nią pobawić, oczywiście mama się zgodziła.
Poszedłem więc, Pani Maryla uprzedziła mnie że Magdalena właśnie uczy się tabliczki mnożenia, lecz mimo wszystko mogę jej towarzyszyć, a jakby co przepytywać od czasu do czasu ''pamiętacie te tabliczki mnożenia z których się uczyliśmy?, bardzo jej nie lubiłem'' - wszedłem więc do pokoju, na kanapie zastałem siedzącą na niej Magdę która właśnie studiowała mnożenie.
Zająłem swoją pozycję obok swojej o 2 lata starszej koleżanki, i z uwagą przysłuchiwałem się jej słownym próbą pokonania mnożonych cyfr ... ''Leszek weź mnie przepytaj z poziomu czwórek i szóstek'', skierowała swoją prośbę w moim kierunku, zabrałem z jej dłoni prostokątny sztywny kartonik na którym widniały matematyczne mądrości, i w powolnym nie spiesząc się tempie przystąpiłem do spełnienia prośby.
3x6?, osiemnaście, 4x7?, dwadzieścia osiem ... i tak dalej i tak dalej - gdy nagle, hmm w sumie to nawet nie wiem jak to się stało, spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym nasze dziecięce jeszcze usta zbliżyły się do siebie, dokonując czynu który był bardziej zarezerwowany dla ludzi od nas starszych.
Pocałowaliśmy się, taak pocałowałem się z Magdą, ależ to było przyjemne, jej delikatne dziewczęce usta, takie słodkie i cudowne w pocałunkowym dotyku, to była taka mała chwila ale jakże przyjemna dla mojej młodzieńczej męskości, lecz my na tym nie poprzestaliśmy, gdyż któryś z nas wpadł na pomysł że, będę zadawać Magdzie kolejne zadania z tabliczki mnożenia, a wynik jaki wyjdzie będzie ilością naszych pocałunków, co w tym przypadku oznaczało 3x4?, dwanaście w wyniku i tyle samo ... pocałunków hmm, nie pamiętam jak długo to trwało ale z pewnością do momentu kiedy to Pani Maryla postanowiła wejść do pokoju, sprawdzić powód dla którego nagle, zrobiło się w nim tak cichutko.
Oczywiście w odpowiednim momencie, wyczuliśmy chwilę gdy mama Magdy weszła do pokoju, a więc w szybkim oraz sprytnym tempie udawaliśmy że Magda się uczy a ja ją przepytuje.
Nie odpowiem wam na pytanie, czy po powrocie do domu, myślałem o tym co tego dnia robiłem z Magdą, ponieważ nawet nie wiem czy w ogóle się nad tym zastanawiałem, po prostu bardzo mi się to spodobało i jej za pewne również, gdyż po tym co nastąpiło, nasze prawie za każdym razem pozostawanie na osobności kończyło się tym, że po prostu wciąż się całowaliśmy.
Dzisiaj jak się nad tym zastanowię, to w sumie nie wiem co nas tak napadło na to wspólne całowanie się, z którym z resztą kryliśmy się przed naszymi rodzicami jak i jej siostrą Asią która do dnia dzisiejszego nie ma o tym pojęcia.
Niczego nie żałuje ze swojego dzieciństwa, te głupiutkie nieraz pomysły oraz psoty, czy też chwile gdy coś zbroiłem w raz z tymi dwiema dziewczynami, dopełniały mojego dzieciństwa, przez co wszystko to sprawiało że byłem z owego zadowolony każdego dnia.
Bardzo zżyłem się z Asią i Magdą, były one dla mnie jak siostry której nigdy nie miałem, często zastępowały mi również kolegów z którymi nie spędzało mi się czasu tak wspaniale jak z tymi dwiema siostrami.
Gdy osiągnąłem wiek 13 lat, wyprowadziły się do Fordonu, do którego dojeżdżałem wówczas z rodzicami autobusem, prawie za każdym razem gdy rodzice moi jak i ich mieli ochotę spotkać się na imprezie czy też inne - to były również wspaniałe i nie zapomniane lata mojego młodego życia jako kilkunastoletni wówczas gówniarz, który na swój sposób poznawał cały ten dzisiaj zwariowany świat, który źle kierowany przez tych na wysokich stołkach, uważany jest za świat zły i obrócony przeciwko nam ludziom.
Dzisiaj całą naszą trójką, jesteśmy dorosłymi już ludźmi - z tego co mi wiadome Asia rozeszła się ze swoim drugim partnerem i teraz żyje z kimś innym, Magda rozeszła się z ojcem swoich dzieci i również żyje gdzieś z jakimś nowo poznanym facetem, próbując ułożyć sobie życie tak jakby od nowa, Pani Maryla zmarła bodajże jak dobrze pamiętam w 2003 lub 2004 roku na raka żołądka, moi rodzice byli na jej pogrzebie, (odkąd pamiętam ... dość często bolał ją brzuch i wcinała te swoje tabletki przeciwbólowe), Pan Heniu (tata Magdy, a ojczym Asi), przeszedł jakiś czas temu na wcześniejszą emeryturę i żyje sam w swoim trzy pokojowym mieszkaniu w Fordonie, ciesząc się również swoją działeczką na której w piękne słoneczne dni spędza wolny czas.
A ja?, siedzę i piszę w tej chwili do was, te swoje historie które miały miejsce w moim jeszcze trwającym życiu.
Idę teraz do kuchni przygotować sobie kolację ... aha z powodu tego że uczę się do egzaminów odnośnie kursów wod-kan na które uczęszczam, pisałem ten post wczorajszego wieczoru.
Pozdrawiam was wszystkich w ten deszczowy dzień i do następnego ... hej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz