piątek, 28 sierpnia 2015

Kiedy prószy śnieg ... tak śnieg.

Wiem co sobie pomyślicie widząc to zdjęcie i czytając post, lato jest a ten pisze o zimie ... chyba go pojeb?ło.
Nie oczekuje zrozumienia, nie oczekuje niczego, po prostu lubię tą porę roku, lubię gdy prószy śnieg, spoglądam wówczas gdy białe płatki spadają z głębi nieba, czuje wtedy taki wewnętrzny spokój, biorę wówczas głęboki oddech i czuje się rześko, tak delikatnie jak ten jeden z miliarda białych płatków opadających na powierzchnie ziemi.

Pomijam już błoto zalegające przy brzegu ulic, no i tą chlapę dzięki której gdy wracamy do domu zmusza nas do tego, aby zmienić rzeczy a przede wszystkim spodnie na nowe, ponieważ te które mamy właśnie na sobie, są już brudne i porządnie upaćkane od śnieżnego błota.
Dzisiejszego dnia, jestem atakowany sms-ami od swojej obecnej ... pisze jak szalona, że chce abyśmy spędzili wspólnie weekend, boli ją że ona tam a ja tu - no wiecie że, tak osobno, choć przyznać trzeba że mamy do siebie z 15 minut drogi na pieszo.
Ale ona o czymś nie wie, że ja piszę blog i właśnie jestem na etapie letniej zimy ... chyba mam w sobie jakieś wczesnozimowe przesilenie - z resztą to moja sprawa i nikt mi tego nie zabroni, tu mogę robić i pisać co chce, jeśli chodzi o moje życie, zainteresowania, głupawki i temu podobne ... to również jedno z tych miejsc gdzie możemy być po prostu sobą, a oceną naszej osobowości może być jedynie komentarz który może nam się nie spodobać.
PS: Muszę skończyć na dzień dzisiejszy pisanie tego posta, bo ona mnie kuźwa wykończy, żyć mi nie daję, uwzięła się na mnie, sms-ami sypie jak z rękawa, teraz postanowiła wyciągnąć mnie z domu na spacer ... idę nastrzelać jej po tyłku bo wybiła mnie z rytmu pisania c.d.n.
c.d ... Wróciłem jakieś 20 minut temu do domu, oddałem jej koszulę nocną i kolczyk który u mnie zgubiła w łóżku, i w sumie zakończyłem znajomość, siedzieliśmy w kuchni popijając kawę, z ledwością wydobywając z siebie jakiekolwiek zdanie ... czyja to wina?, no oczywiście padło na mnie, że to ja jestem winny.
Gdy to od niej usłyszałem po raz już trzeci w ciągu ostatnich dni, zrozumiałem że to nie ma dalej sensu, a więc koniec mojej znajomości i niby nazwę to związku, tym razem padł rekord, gdyż jeszcze nigdy nie miałem tak krótkiego związku.
Jeśli mam być szczery, to jeszcze 2-3 dni temu nosiłem się z zamiarem zamknięcia tego bloga, straciłem wenę i w sumie nie wiem z jakiego powodu, ale owy może być tym co wypisałem tu tłustym drukiem.
Chciałbym aby nadeszła zima, taka mocna, która otoczy nas białością oślepiającą nasze oczy, teraz gdy jest tak ciemno i nadeszła pełnia księżyca, pomijając to drugie, gdy prószy śnieg lubię spoglądać za okno, lampy na ulicach oświetlają innym drogę, nadając ziemi dodatkowego uroku, widzę w blasku tych lamp dokładnie każdy okruszek spadający z ciemnego nieba, no cóż wszak teraz mamy noc lecz nie zimę.
Pamiętam że jeszcze w zeszłym roku w grudniu, ja i moja przedostatnia Kobieta nosiliśmy się z zamiarem pójścia na sanki, ale jakoś nam to nie wyszło, zauważyłem że czasami nie mogę nawet zaplanować najprostszej sprawy, nawet takiej którą miałbym wykonać za godzinę lub dwie, ponieważ co nadjedzie czas na niby zorganizowanie sobie tego co zaplanowałem, to nagle wyskakuje jakiś inny obowiązek lub zajęcie które wypełnia mój wolny czas.
Chrup, chrup, chrup ... poznajecie ten odgłos?, taki właśnie słyszymy gdy udeptujemy swoimi zimowymi butami powierzchnie na której leży biały puch, to też lubię, dzieci rzucające się śnieżkami oraz wszystkie nawet te drobne sprawy związane z zimą.
Jutro sobota, dzień wolny i chciałbym aby był to dla mnie dzień wolny od wszystkiego ... nie chce nikogo widzieć i tak samo słyszeć - niech nikt oprócz mojej najbliższej rodziny oraz Żanety, nawet nie próbuje do mnie dzwonić.
Ostatnimi czasy czuje się dosłownie zdupiale i tak jakoś nijako ... siedzę tu teraz klikając w klawisze klawiatury swojego laptopa, a za ścianą słyszę bardzo niski głos sąsiada, który prowadzi te swoje rozmowy z partnerką/przynajmniej im jest dobrze i przynajmniej oni potrafią nawiązać ze sobą kontakt za równo w rozmowie jak i w innych za pewne sprawach - co mi tam, przecież nie każdy musi się odpowiednio dobrać, a ja chce jak najprędzej zapomnieć o swojej przeszłej od dzisiaj znajomości.
Słyszę właśnie w oddali przejeżdżający tramwaj, zaprzyjaźniłem się już z tym odgłosem, także nawet o tej godzinie mi to nie przeszkadza ...

Do następnego ... hej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz