piątek, 28 sierpnia 2015

Zaliczam wtopy, przed niby szczęściem.

Zaniedbałem nieco ten blog, ale siły wyższego rzędu oraz to co dzieje się w moim życiu, sprawiają że mam coraz to mniej czasu na to aby poświęcić się jego pisaniu.
Z resztą czytelników jest taka garstka, że gdy widzi się po ukazaniu nowego postu ilość odsłon na poziomie 50-100 czytelników, to w sumie nie ma co żałować oraz obawiać się tego, że ktoś tu czeka za tym abym cokolwiek napisał w tym miejscu ...
powiem wam że jakiś czas temu pewna osoba napisała mi że, czytając to co opisuje w tym miejscu, można się ponoć wiele o mnie dowiedzieć - ale czy to jest aż tak ważne?, gdybym był jakąś osobą publiczną, to z pewnością każdy by oczekiwał z zapartym tchem, choćby jednego zdania, a tak jestem po prostu kolejnym z pośród tysięcy ... którzy stękają w swoich pisanych słowach.
Tytuł postu oddaje to, co ostatnimi czasy dzieje się w moim życiu - nieudana znajomość czy też nazwę owe, związek z Kobietą, bardzo szybko wdarła się nam do niego monotonia ... z początku wydawało mi się że ta znajomość wiedzie drogą ku szczęściu, lecz czas bardzo szybko pokazał że tak nie jest/szczerze?, powiem wam że ze swoją przedostatnią partnerką z którą utrzymuje kontakt również osobisty ale na poziomie przyjaźni, mam z nią więcej tematów do rozmowy oraz więcej wspólnych zainteresowań ni jeżeli z obecną.
Pieprzona wtopa za wtopą, od trzech tygodni to nawet zdrowie mi podupada, chodzę obecnie do przychodni na zastrzyki w tyłek, połamało mnie w krzyżu i dostałem jakiegoś zdrętwienia małego palca u prawej dłoni ... gdy dotykam jego opuszka mam wrażenie że jest tak sztywny jak członek po dawce kilku viagr zażytych jednocześnie.
Cztery zastrzyki mam już za sobą, pozostał jeszcze jeden a więc jest ok szybko pójdzie, jednym słowem szpikują mój tyłek Olfen75 - no ale jakoś daje radę, bo w sumie to nie mam innego wyjścia.
Wiecie co usłyszałem wczoraj wieczorem od swojej obecnej partnerki?, zapytała mnie czy ja wiem czego od życia chce, owa już po trzech tygodniach zaczęła uważać mnie za swojego faceta, oczywiście o 10 lat młodszego ... co jakiś czas zawieszamy się w swoich rozmowach, a od kilku dni stwierdzam że znajomość z nią po prostu zaczyna mnie męczyć - i to jeszcze dzisiaj z rana a dokładnie o 4:20 rano, kiedy to wstałem w raz z rozbrzmieniem budzika, idąc do kuchni aby swojej obecnej Pani przygotować śniadanko oraz ciepłą Cappuccino, Pani zwróciła mi uwagę że z rana mało mówię, a za dnia jestem taki żywotny i ona woli tego drugiego Leszka.
Mam pytanie do Ciebie?, czy ja ku?wa muszę się wciąż śmiać, gadać, skakać zadowolony wokół Ciebie?
Kobieto, sądzę oraz stwierdzam wszem i wobec, że my po prostu do siebie nie pasujemy, z początku było super, lecz nasza znajomość przybrała takie tempo, że w sumie nie zauważyliśmy po czasie że wszystkie nasze tajemnice, hmm ''nasze'', ale mi się napisało, to raczej moje, gdyż Ty strasznie mało mi opowiadasz o swoim życiu, oraz rozmowy doprowadziły do tego że mam wrażenie, jakbyśmy byli po prostu dobrymi przyjaciółmi znającymi się od lat, a nie jak dwoje dorosłych ludzi którzy powolutku małymi krokami poznają się wzajemnie, a owe tak samo powoli doprowadza do tego że połączymy się w zgraną i pasującą do siebie parę - natomiast gdy próbuje dać Ci do zrozumienia, że raczej to nie jest to ... tak jak na przykład zrobiłem to 2 dni temu, to stwierdziłaś że się mylę i nie mam racji.
Przykro mi że Twój ostatni partner, ten o 10 lat młodszy od Ciebie, po sześciu latach związku z Tobą, po prostu znalazł sobie młodszą i Cie zostawił, przykro mi że Ci w życiu nie wyszło/że się po prostu nie ułożyło, przykro mi że masz mało kasy - że musisz każdego dnia kłuć się igłami i walczyć z tą brzydką cukrzycą ... ale ja przy Tobie już nie potrafię, zwracasz mi czasami uwagę na drobne sprawy, dlaczego gdy zjemy posiłek nie mogę po prostu wstać od stołu i zanieść talerze oraz kubki do kuchni aby je umyć?, dlaczego od czasu do czasu nie mogę mieć dnia gdy jestem poważny i się nie uśmiecham?, czy ja wciąż muszę się śmiać i fruwać na skrzydełkach po mieszkaniu?.
Męczy mnie to, przyznam Ci szczerze że ta nasza miesięczna znajomość, zmęczyła mnie bardziej niż mój ostatni pojeba?y związek z Moniką.
Myślę że mamy odmienny styl życia, oraz światopogląd lecz z początku tak szybko rozpędziliśmy się w naszej znajomości że po prostu tego nie zauważyliśmy - każdy kolejny dzień w Twoim towarzystwie zaczyna mnie męczyć ... sorry ale ja z nas zrezygnuje, wiem że chcesz czuć się kochana i dla kogoś ważna, przecież napisałaś mi to jakiś czas temu na gg i w sumie to samo powiedziałaś mi wczorajszego wieczoru - lecz sama przyznaj i zauważ, jak wyglądają ostatnimi czasy nasze wspólne spotkania.
Właśnie przed chwilką, otrzymałem od niej wiadomość z zapytaniem, ''Jakieś plany na weekend?'', nie rozumiem tego, co Ty się żeś tak mnie uczepiła, czy Ty na prawdę nie zauważasz że z tego raczej nic nie będzie, ja się cofam a Ty wciąż idziesz w moim kierunku.
Kończę ten nieudany post, tak samo nieudanym zakończeniem ... a Ty rozejrzyj się za innym facetem.

Pozdrawiam wszystkich i do następnego ... hej.

PS: Nie, ona nie woła ode mnie kasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz